poniedziałek, 31 października 2011

Ciekawe artykuły

http://nargeo.geo.uni.lodz.pl/~jandegir/nuclear2.pdf (zwłaszcza strony 50-51)


---


http://www.ian.org.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=190:areva-w-nigrze-krwawy-uran-w-polsce&catid=15:wydobycie-i-przetwarzanie-paliwa-jdrowego
Fragment:

ELEKTROWNIA ATOMOWA W POLSCE: MARKETING ZAMIAST KONSULTACJI
30 grudnia 2010 roku Ministerstwo Gospodarki rozpoczęło konsultacje społeczne dotyczące oddziaływania na środowisko, rządowego programu rozwoju energetyki jądrowej w Polsce. Podjęte konsultacje mają charakter czysto symboliczny i są tylko pozorem stwarzającym wrażenie uszanowania demokratycznych procedur w procesie podejmowania kluczowych decyzji społecznych. Przypomnijmy: Uchwała o przygotowaniu i wdrożeniu programu polskiej energetyki jądrowej została przyjęta 13 stycznia 2009 r. Oznacza to, że projekt atomowy został już dawno zaaprobowany przez koła rządowe i to bez odpowiedniego referendum publicznego. Decyzje podjęto ponad głowami indywidualnych ludzi i całych społeczności. Aktualne konsultacje stanowią tylko immanentny element public relations promujący energetykę atomową. Mają też być pomocne w ostatecznym określeniu lokalizacji elektrowni, choć w tym przypadku ostateczne zdanie – jak słyszymy – należy do inwestora.
Jakie techniki zostaną przyjęte aby przekonać mieszkańców Polski do wdrożenia energetyki atomowej? Mieszkańcy regionów, które zostały wytypowane na najbardziej obiecujące miejsca lokalizacji przyszłej elektrowni, usłyszeli i jeszcze nieraz usłyszą o nieocenionych korzyściach jakie przyniesie powstanie kolosa w ich okolicy. Do stałego kanonu weszły już: nowe miejsca pracy, rozwój infrastruktury regionu oraz tańsze ceny energii. Niektórzy samorządowcy puścili wodze fantazji, sugerując powstanie w takich miejscach galerii handlowych i przeróżnych punktów użyteczności publicznych. Jest to pewna forma korupcji uderzająca w najniższe pobudki ludzkie. Działa to na prostej zasadzie: zgódź się, nie dyskutuj, nie zadawaj nazbyt kłopotliwych pytań a otrzymasz śmiały ekwiwalent materialny, który poprawi byt i na stałe zmieni twoje otoczenie. Jak bardzo złudne są to obietnice świadczy choćby przykład nowych miejsc pracy. Rzeczą bezmiar oczywistą jest, że podczas budowy zlecenia jako podwykonawcy, otrzymają głównie większe firmy, często spoza ściśle lokalnego rynku. Na stałe zatrudnienie zaś, mogą liczyć tylko specjaliści z branży około energetycznej, z reguły również spoza najbliższego regionu.
Wyliczane na palcach korzyści wypływające z powstania elektrowni jądrowych to najprostsza forma przekonywania społeczeństwa do energii atomowej. Obok nich znajdują się inne, bardziej wyrafinowane. Pierwszą z nich jest tzw. polityka lokalnych autorytetów. W 2010 roku marszałek województwa Wielkopolskiego, Leszek Wojtasik, zorganizował wyjazd poglądowy do elektrowni atomowej w Nogent – sur – Seine we Francji. Trzon delegacji stanowili mieszkańcy gminy Lubasz w, której przewidziano możliwość lokalizacji elektrowni w Klempiczu. Wśród nich znaleźli się miejscowi radni, sołtys Klempicza Adam Furier oraz ks. Radosław z lubaskiej parafii. Oprócz wizyty w elektrowni zwiedzający spotkali się także z merem miasteczka, który zapewniał, że sąsiedztwo elektrowni przynosi dużo korzyści. Ceny nieruchomości nie wzrosły, rolnicy nie mają problemu ze zbytem a sami ludzie również się bogacą. Oto główne wrażenie jakie mieli odnieść członkowie delegacji. Ta technika marketingowa opiera się na pozyskaniu aprobaty u tzw. lokalnych autorytetów, czyli osób, które mają wpływ na życie wiejskiej, gminnej czy powiatowej społeczności. Jest to próba modelowania poglądów społecznych oparta na przekonaniu, że zdanie wygłaszane przez osoby publiczne, cieszące się pewnym zaufaniem, ma przemożny wpływ na kształtowanie poglądów większości mieszkańców, niezorientowanych w temacie albo o niewyrobionej jeszcze opinii.
Jak nie kryje jednak obecny rząd polski, sfery polityczne mają o wiele dalej posunięty plan kształtowania opinii publicznej. Niepokojącym jest już sam fakt, że wcale nie mówi się tu o debacie a o złożonym mechanizmie przekonywania do energii atomowej. W ciągu tylko kilku lat rząd Donalda Tuska chce wydać nawet 22 mln złotych na kampanię proatomową. W ciągu ostatnich miesięcy po Polsce podróżował już tzw. atomowy autobus a w nim rzesza ekspertów, którzy w różnych miastach Polski przekonywali obywateli o dobrodziejstwie energetyki atomowej oraz rozwiewali narosłe wokół niej stereotypy, efektywnie unikając przy tym debaty. W zanadrzu są jeszcze inne metody dotarcia do odbiorców noszące znamiona przekazów podprogowych. Mowa tu o planach umieszczenia w popularnych serialach wątków dotyczących energii atomowej czyli tzw. produkt placement.
Mówi o tym min. Hanna Trojanowska, pełnomocnik rządu ds. energetyki atomowej: „Marzy mi się, by dyskusja o elektrowni atomowej znalazła miejsce w popularnym serialu… gdyby np. bohaterem był stypendysta wracający do kraju po stażu w elektrowni atomowej na Zachodzie”. Jak czytamy dalej w Gazecie Wyborczej: „Najlepszy byłby serial „M jak miłość”. Ma największą widownię. A przecież trzeba przekonać 38 mln Polaków do budowy elektrowni atomowej do 2020 r”. Do tego sugestywnego przekazu zachęcają specjaliści ds. marketingu: „Product placement, czyli promocja w serialu, sprawdza się, gdy trzeba wyjaśnić coś skomplikowanego”. Zamiary o, których czytamy powyżej dobitnie świadczą o tym, z jakim niepoważaniem i lekceważeniem traktowane jest społeczeństwo, które zamiast debaty ma być karmione kolejnymi dawkami kryptoreklamy, dyskretnie wplecionej w seriale, które gromadzą przed odbiornikami miliony nieprzygotowanych na taki komunikat obywateli. Ludzi nie traktuje się jako równorzędnych i równoprawnych dyskutantów. Sprowadza się ich do roli masy, którą trzeba odpowiednio pokierować i wykształcić za pomocą prymitywnej propagandy wtopionej ukradkiem w pozytywnie kojarzący się przekaz medialny.



---

http://www.ithink.pl/artykuly/aktualnosci/polityka/elektrownia-atomowa-w-polsce-tuaregowie-i-uran/
Fragment:
BEZPIECZEŃSTWO ENERGETYCZNE CZY MORALNE PRZEBUDZENIE? 
Rewolucyjne przeobrażenia techniczne oraz gospodarcze ostatniego stulecia, rzutujące na każdy aspekt rzeczywistości, doprowadziły do wytworzenia się stosunków społecznych oraz specyficznego stylu życia, których standard oraz utrzymanie wymaga bezustannego zastrzyku surowca kumulującego energię. Surowce energetyczne, na przestrzeni kilku pokoleń tak dalece wdarły się do naszej rzeczywistości, że dziś kilkugodzinny deficyt pochodnej od nich energii, budzi konsternacje i niezadowolenie ogółu, zaś dłuższe niedobory to już zalążek do tarć na szerszą skalę. Jak bardzo owa zależność wkroczyła w życie codzienne rozlicznych społeczeństw, najlepiej zaświadcza przetransferowanie pojęcia głód, zarezerwowanego pierwotnie dla niedoboru żywności, na chroniczny niedosyt energii, czyli tzw. głód energetyczny. A, że nie jest to tylko kwestia samego nazewnictwa, przekonamy się porównując atencję i obawy jaką budzą w społeczeństwie i przekazie medialnym zagrożenia związane z rynkiem surowców i energii oraz konkretne przypadki masowego głodu jak np. ten w Nigrze w 2004 roku. 
W świecie, gdzie konsumpcja surowców i energii pozostają złotym cielcem tam każdy przedłużający się brak w tej dziedzinie to rewolucja mogąca obalić wszystkie rządy. Dlatego bezpieczeństwo energetyczne pozostaje jednym ze sztandarowych haseł tzw. interesu narodowego i racji stanu – tajemniczych haseł, które już nie raz w dziejach usprawiedliwiały warunkową obojętność a nawet czyny niegodziwe. Zadaniem rządów krajów epoki przemysłowej i postindustrialnej pozostaje więc zapewnienie stałego dopływu surowca oraz energii i to możliwie w jak najniższej cenie. Proceder ten odbywa się często przy pominięciu moralnego oblicza kontrahenta oraz ofiar wegetujących w cieniu okazjonalnej transakcji. Tak było np. w roku 2006 kiedy ówczesny minister obrony narodowej w rządzie PiS, Radosław Sikorski, podpisał kontrakt na dozbrojenie armii indonezyjskiej w wysokości 100 milionów dolarów. Niemal nikt nie zaprotestował pomimo iż od lat 60-tych z rąk wojska i policji indonezyjskiej zginęło 100 tys. mieszkańców Papui Zachodniej a prześladowania w różnej formie trwają tam do dziś! Podobne transferysurowców i broni nadal pozostają codziennością na całym świecie a rządy i przedsiębiorstwa dopóki nie zostaną poddane moralnej krytyce zza peleryny respektują nawet najbardziej soczyste festiwale krwi i noża, pośrednio lub bezpośrednio biorąc w nich udział. 


POSŁOWIE. ELEKTROWNIA ATOMOWA W POLSCE 
Najbliższe lata staną się okresem intensywnej kampanii mającej zjednać idei atomizacji Polski jak największą rzeszę zwolenników. W największym stopniu marketingowi pro-atom zostaną poddani mieszkańcy powiatów pośrednio lub bezpośrednio związanych z miejscami, gdzie staną przyszłe elektrownie. Podczas jednego ze spotkań na ten temat w Czarnkowie (pow. czarnkowsko-trzianecki, gdzie przewidziano możliwość lokalizacji w Klempiczu) jeden ze zgromadzonych nawoływał aby z programem „TAK dla elektrowni” docierać nie tylko do szkół średnich i gimnazjów ale nawet do przedszkoli(!) 
W ferworze dyskusji i public relations przedstawione powyżej problemy związane z wydobyciem uranu zostaną najprawdopodobniej pominięte. 
Czy ktokolwiek wspomni o Tuaregach, czy ktokolwiek uroni łzę i postawi warunek bezwarunkowej lustracji miejsca skąd będzie importowany uran przeznaczony dla elektrowni w Polsce? 
Nie są to pytania bezpodstawne, gdyż im negocjacje coraz bardziej przybliżają partnerstwo francuskie tym zwiększa się prawdopodobieństwo pośrednictwa z Paryża w imporcie nigerskiego uranu. Już dziś w opracowaniach dotyczących bezpieczeństwa energetycznego Polski pada nazwa „Areva”. 
Tym co powinien uczynić człowiek sumienia to nie dołączenie do handlowej ruletki a upublicznienie czynu niegodziwego, począwszy od organizacji praw człowieka a skończywszy na strukturach NATO i dwustronnych stosunkach z odpowiednimi rządami. Taki obraz świata to jednak wciąż niespełniona utopia oddalająca się wraz obojętnością każdego z osobna, z machnięciem ręką i hasłami „… to nie moja sprawa…”, „… i tak nie mam na to wpływu…”. 
W XVIII wieku wielu filozofów upatrywało w handlu nie tylko aortę przyszłego dobrobytu ale i mesjasza, który odmieni oblicze ludzkości. Guillaume Thomas Francois Raynal w uniesieniu tak oto rozpisywał się w tej kwestii: „Kto przekopał te kanały? Kto osuszył te równiny? Kto założył miasta? Kto zgromadził, odział, ucywilizował te ludy? I wtedy głosy ludzi światłych z tych krain odrzekły mi: Handel, handel!” 
To jednak nie wielkie procesy dziejowe zmieniają oblicze świata, a wspólna wypadkowa postaw ludzkich, która na te procesy wpływa. Handel sam w sobie pozostaje tylko transakcją. Jakim on w istocie będzie zadecyduje sam człowiek i jego sumienie. Dziś po grubsza ponad dwóch stuleciach szybuję śladami Raynala nad kolejnymi krainami pytając:„Kto zniszczył te ziemię, kto rozlał tę krew? Kto zagnał te dzieci do kopalni i wyciął w pień zwierzęta? Kto zgwałcił te kobiety i wymordował ludne niegdyś wioski?. I wtedy głosy ludzi czułych z tych krain odrzekły mi: Człowiek, człowiek!”. 
[źródło: http://www.ithink.pl/artykuly/aktualnosci/polityka/elektrownia-atomowa-w-polsce-tuaregowie-i-uran/]

piątek, 28 października 2011

Wniosek do Wójta jednogłośnie przegłosowany przez Radnych



















28.10.2011
Adresat: Wójt Gminy Stara Kamienica

Zobowiązuje się Wójta do podjęcia działań mających na celu rekultywację obiektów pouranowych w Kopańcu, w tym do doprowadzenia do trwałego zabezpieczenia zapadającego się wejścia do sztolni oraz zlikwidowania wycieku wody wypływającej spod sztolni i spływającej w dół Kopańca.

Zgłaszający:
K. Andrzejewska
Z. Lipiński

środa, 26 października 2011

Zaryzykują nasze życie, żeby zarobić? Rząd ich popiera (http://wiadomosci.wp.pl/kat,1342,page,2,title,Zaryzykuja-nasze-zycie-zeby-zarobic-Rzad-ich-popiera,wid,13931663,wiadomosc.html?ticaid=1d450&_ticrsn=3)


Zaryzykują nasze życie, żeby zarobić? Rząd ich popiera


- Nieracjonalne hasła pożytku, potrzeby i nieuchronności budowania polskiej energetyki jądrowej głoszone są przez tych, którzy z samego faktu planowania i przygotowywania odnoszą doraźne korzyści oraz przez naiwnych, zindoktrynowanych przez tych pierwszych. Ktoś robi sobie z nas atomowe jaja - pisze Internautka Karolina Michalczewska, w felietonie przesłanym do Wirtualnej Polski. 

Wprowadzenie w UE nowych wymagań klimatycznych, a zwłaszcza co do emisji CO2, vide ograniczeń i opłat, spowodowało zatrzymanie modernizacji energetyki klasycznej w Polsce oraz groźbę wzrostu cen energii nawet o 50%. W stosunku do polskiej gospodarki to program dyskryminacyjny i hamujący. Podporządkowując się nowym wymaganiom, przyjęta przez Radę Ministrów "Polityka energetyczna Polski do roku 2030" przewiduje m. in. dywersyfikację struktury produkcji energii elektrycznej przez wprowadzenie energetyki jądrowej. 

W styczniu 2009 r. Rada Ministrów zdecydowała o przygotowaniu Programu polskiej energetyki jądrowej, który opracował i przedstawił do konsultacji społecznych, powołany w maju 2009 r., Pełnomocnik Rządu ds. Polskiej Energetyki Jądrowej, umocowany w randze podsekretarza stanu w Ministerstwie Gospodarki. Przewiduje się budowę i uruchomienie w Polsce dwóch elektrowni jądrowych o mocy 3 tys. MW każda.

Harmonogram programu obejmuje następujące etapy:
Etap I - do 30.06.2011: opracowanie i przyjęcie przez Radę Ministrów Programu Polskiej Energetyki Jądrowej do 31.12.2010; uchwalenie i wejście w życie przepisów prawnych niezbędnych dla rozwoju i funkcjonowania energetyki jądrowej do 30.06.2011,
Etap II - 1.07.2011 - 31.12.2013: ustalenie lokalizacji i zawarcie kontraktu na budowę pierwszej elektrowni,
Etap III - 1.01.2014 - 31.12.2015: wykonanie projektu technicznego i uzyskanie wymaganych prawem uzgodnień,
Etap IV - 1.01.2016 - 31.12.2022: pozwolenie na budowę i budowa pierwszego bloku pierwszej elektrowni oraz rozpoczęcie budowy bloków kolejnych,
Etap V - 1.01.2023 - 31.12.2030: budowa kolejnych bloków elektrowni jądrowych.

Każda firma chce mieć własną "atomówkę"

Inwestorem strategicznym została Polska Grupa Energetyczna (PGE) z której łona wychynęła spółka córka i wysunąwszy się na czoło spraw związanych z energetyką jądrową, przemówiła oświadczając, że jednak z uruchomieniem pierwszego bloku energetycznego, pierwszej siłowni zdąży do roku 2020. (Klub optymistów w tym PGE?) Choć, później realistycznie zauważyła, że ze względu na awarię w Fukushimie budowa pierwszego bloku może się rozpocząć później niż planowano ze względu na konieczność wprowadzenia zmian w planach postępowania awaryjnego. No to z datą mamy galimatias, a czas w miejscu nie stoi.

Na dodatek, w kwietniu 2010 r. o planach budowy swojej elektrowni jądrowej poinformowała grupa Enea S.A. Jakby nie było dosyć, w czerwcu tego samego roku zainteresowanie energetyką jądrową wyraził również Tauron S.A., który oświadczył, że będzie chciał objąć 49% udziałów w spółce budującej pierwszą elektrownię jądrową. W grudniu 2010 r. prezesi KGHM i Tauronu poinformowali o planach budowy wspólnej elektrowni atomowej. Jak widać, ciąg na atomowy interes jest duży, co może i nie dziwiło, gdyby nie znane zorientowanym, a oficjalnie niedomówione trudności, pułapki, pozorności i, z goła, nierealności.

Planuje się instalację reaktorów generacji III, albo III+, bezpieczniejszych niż te w Czarnobylu, ale bezpiecznych tylko pozornie. Na naprawdę nowe rozwiązania należałoby poczekać 20 do 40 lat, podczas gdy światowe złoża uranu zaczynają się stopniowo wyczerpywać i wykorzystuje się już ten z demontowanej broni atomowej, zaś zagadnienia odzysku i trwałego, bezpiecznego składowania zużytego paliwa jądrowego pozostaje nierozwiązany.

Program Polskiej Energetyki Jądrowej podczas konsultacji społecznych został oceniony w sposób, delikatnie mówiąc, sceptyczny, co dobrze reprezentuje stanowisko Instytutu na Rzecz Ekorozwoju, które ukazuje jednostronność zawartej w Programie prognozy, lekceważenie istotnych zagrożeń związanych z energetyką jądrową, jak również brak równoprawnego pokazania alternatywy dla energetyki nuklearnej. W ocenie Instytutu: w prognozie nie dokonano w sposób prawidłowy oceny potencjalnych skutków dla środowiska, ludzi i dóbr materialnych największej możliwej awarii. Zlekceważono problematykę odpadów promieniotwórczych zarówno w świetle obaw społecznych jak i prowadzonej w tym zakresie polityki UE. Zbyt słabo udokumentowano koszty inwestycyjne i eksploatacyjne, które przy głębszej analizie okazują się najwyższe przy rozwoju energetyki jądrowej w porównaniu z innymi opcjami. Nie pokazano rzetelnie alternatywy dla energetyki jądrowej, co jest proceduralnym wymogiem, podważając w ten sposób równoprawne traktowanie programu i alternatywy do niego, a to jest niedopuszczalne. Po macoszemu potraktowano kwestie efektywności energetycznej, wzrostu udziału OZE w wytwarzaniu energii, problematykę energetyki rozproszonej, zmniejszenia energochłonności transportu i rozwoju lokalnych sieci elektroenergetycznych.

Wszystko trzeba będzie kupić zagranicą co, oprócz pogorszenia bilansu handlowego, uzależni nas technicznie i politycznie od innych. Jakby dotychczasowej zależności energetycznej nie było dosyćInternautka Karolina Michalczewska
Tak przygotowana prognoza nie przedstawia opinii publicznej złożoności i wieloaspektowości problematyki energetyki polskiej. Nie pokazuje bowiem w szerokim stopniu wielu kontrowersyjnych aspektów energetyki jądrowej. Na przykład: bardziej niebezpieczne niż sam reaktor są nagromadzone po paru latach tysiące ton zużytego paliwa o dużej radioaktywności. Reaktor EPR, jaki miałby być zastosowany w Polsce wymaga 120 ton silnie radioaktywnego paliwa, którego1/3 trzeba co 18 miesięcy wymienić. Odpady z elektrowni jądrowych powinny być składowane przez ponad 100 tysięcy lat, czego koszty są trudne nawet do oszacowania.

"Zielone kadry polskiej energetyki"

Wspomniany Pełnomocnik Rządu, zawiaduje Departamentem Energii Jądrowej Ministerstwa Gospodarki, zatrudniającym personel w imponującej liczbie osób dwunastu - wliczając w to samego pełnomocnika, dyrektora departamentu i sekretariat. Bywalcy i pisząca te słowa twierdzą, że wśród powyższych, na energetyce jądrowej zna się sam pełnomocnik, a w rzeczy samej profesjonalnie się wyznaje, wpędzony już w wiek emerytalny, jeden z pracowników. Różnorodną resztę kadry rzuciły tam najpewniej różne losu wypadki oraz niezbadane decyzje osobowe. Dyrektorzy zmieniają się bezustannie. To już chyba, w ciągu półtora roku piąty. Co spotkanie, albo konferencja, przychodzi nowy. Aktualny, na stanowisku od niedawna, nie ma zielonego pojęcia o energetyce, a o jądrowej w szczególności. To widać i słychać, a jak mówią kompetentni kooperanci - jakby generałem piechoty mianować kogoś kto nie wie co ma kula w karabinie. Sama rozmawiałam i w pełni potwierdzam. Stan rzeczonego departamentu świadczy o stosunku Rządu RP i kierownictwa Ministerstwa Gospodarki do energetyki jądrowej oraz utwierdza nas w wierze, jak poważnie projekt ten jest traktowany. A co jest traktowane poważnie? Kariery i osobiste profity. 


W ramach uprawiania powyższej fikcji, w końcu zeszłego roku Polska została przyjęta w poczet członków Agencji Energii Nuklearnej OECD, gdzie składka członkowska wynosi 130 tys. euro rocznie. Dodatkowo, za 50 tys. euro moglibyśmy należeć do Banku Danych tej organizacji. Naukowcom dopominającym się o cenny dla temparozwoju badań dostęp do danych Banku, zleca się opracowanie szczegółowych prognoz korzyści finansowych. Tak to jeszcze raz urzędnik nad uczonym góruje, bo temu ostatniemu tupetu i arogancji brak by z fusów co trzeba wywróżyć, a potem, jak wyjdzie inaczej, wyłgać się albo przeprosić. Za ciężkie pieniądze Pełnomocnik i urzędnicy-pupile po świecie wycieczkują, twarze pokazują, znajomości nawiązują, kariery wspomagają, zaś na składkę żałują, choć dałaby ona krajowi na dziś i na zaś profity znacznie jej wysokość przekraczające.


Zagraniczny inwestor, na podstawie Europejskiej Karty Energetycznej, zbuduje siłownię i będzie sprzedawał na miejscu oraz eksportował energię? My będziemy mieli całą gamę ambarasu z elektrownią atomową, a on zyski? Cudowna perspektywa!Internautka Karolina Michalczewska
Jeśli już jesteśmy przy kadrach, to Polska w tej dziedzinie ich nie posiada. Były na Żarnowiec, ale się w większości po świecie rozjechały. Pozostali są już tak zaawansowani wiekiem, że po zbudowaniu pierwszej elektrowni atomowej o własnych siłach do niej nie dotrą. Myśli się o uruchomieniu odpowiednich kierunków studiów. Ale to lata, a potem praktyka. A co z absolwentami będzie jeśli program zostanie zarzucony? Francuzi kształcą nam tzw. edukatorów, którzy z kolei mają przyuczać innych. To coś jak kursy na kartę rowerową dla przyszłych kierowców tirów. Ekolodzy śpijcie spokojnie, ci którzy zajmują się energetyką atomową są zieloni.



REKLAMACzytaj dalej



Ponad to, nie mamy technologii, urządzeń ani paliwa do konstrukcji, eksploatacji i likwidacji takiego obiektu. Wszystko trzeba będzie kupić zagranicą co, oprócz pogorszenia bilansu handlowego, uzależni nas technicznie i politycznie od innych. Jakby dotychczasowej zależności energetycznej nie było dosyć.

Koszt wybudowania dwóch elektrowni jądrowych o mocy 3 tys. MW każda i pracujących na reaktorach III generacji, licząc po cenach z zeszłego roku to, wg. PGE, ok. 100 mld zł. Po katastrofie w Fukushimie konieczne i obowiązkowe będzie zastosowanie bardziej rozbudowanych i złożonych systemów zabezpieczeń. Ergo, będzie drożej i to dużo, bo systemy bezpieczeństwa w takich elektrowniach to potężna część kosztów. Eksperci twierdzą, że koszt wzrośnie przynajmniej o 20%. A inne wydatki towarzyszące? Jak choćby cały czas trwające ekspertyzy, konferencje (ostatnio uczestniczyłam w warszawskiej konferencji Międzynarodowych Ram ds. Współpracy w Zakresie Energii Jądrowej - koszt przynajmniej kilkaset tys. złotych. 150 osób ze świata - egzotyczne nacje, uroczyste kolacje, delicje, gale i na Zamku sale), podróże służbowe, kampanie informacyjne, etaty, badania geologiczne i inne itd., itp. Do ceny trzeba doliczyć demontaż i likwidację elektrowni oraz składowanie odpadów radioaktywnych. To da, optymistycznie licząc, doraźny koszt w wysokości ok. 150 mld zł. Czy PGE zdobędzie takie pieniądze? Bardzo wątpliwe. Zdolność kredytowa tej grupy nie przekracza 16 - 17 mld zł. Zagraniczny inwestor, na podstawie Europejskiej Karty Energetycznej, zbuduje siłownię i będzie sprzedawał na miejscu oraz eksportował energię? My będziemy mieli całą gamę ambarasu z elektrownią atomową, a on zyski? Cudowna perspektywa! A jaka obiecująca dla rozwoju kraju! Co za niezależność!

Jak zwykle opóźnieni

Koncentrując wysiłek logistyczny, finansowy i polityczny na tworzeniu energetyki jądrowej, Polska zaniedba i opóźni rozwój innych sektorów, a w konsekwencji całej gospodarki. Obecnie żaden kraj zachodnioeuropejski ani Kanada i USA nie budują elektrowni atomowych. W licznych państwach istnieje konstytucyjny lub ustawowy zakaz budowy takich siłowni i programy likwidacji już istniejących. Kraje rozwinięte, także pod wpływem katastrofy w Fukushimie, planują stopniowe wycofywanie się z energetyki jądrowej. I tak między innymi i na przykład: Bundestag podjął decyzję o wyłączeniu ostatniego niemieckiego reaktora do roku 2022, Szwajcaria postanowiła wyłączać kolejno swoje do 2034, Belgia i Szwecja planują stopniową redukcję energetyki jądrowej, Japonia zapowiedziała rychłe zamkniecie wszystkich swoich 54 reaktorów. Za nimi idą inni i pójdą następni. A my? My jak zwykle opóźnieni i na dodatek pod prąd. Gdy świat już na dobre będzie wycofywał się z energetyki jądrowej, my właśnie uruchomimy pierwszą taką elektrownię. Gdy inni będą wdrażać nowe, czyste i bezpieczniejsze sposoby pozyskiwania energii, Polska przyjmie przestarzałą już metodę. Może dla przyjemności Francuzów, którzy produkując 80% energii elektrycznej w elektrowniach atomowych, są w kropce i starają się handlować swoją technologią? Francja, Finlandia i Rumunia, jako wyjątek, zapowiadają, choć coraz mniej pewnie, konstrukcję elektrowni jądrowych.

Milczy się u nas na temat wykorzystania ciepła z kogeneracji, czyli jednoczesnego z energią elektryczną wytwarzania ciepła i to w niemałych ilościach. Pomysły budowy wielkich bloków jądrowych bez możliwości odbioru energii cieplnej można było tolerować w epoce początków energetyki jądrowej, ale przyjęcie obecnie założenia, że ciepłem z elektrowni jądrowej się nie zajmujemy jest co najmniej dziwne. To co, będziemy podgrzewać otwarte wody, np. jeziora Żarnowieckiego, by hodować tam podzwrotnikową faunę i florę? Egzotyczne, pomysłowe i rozsądne dla tak zamożnego kraju jak nasz. 
Jak zwykle opóźnieni i na dodatek pod prąd. Gdy świat już na dobre będzie wycofywał się z energetyki jądrowej, my właśnie uruchomimy pierwszą taką elektrownięInternautka Karolina Michalczewska


Wielu pamięta jeszcze czasy gdy polscy inżynierowie i technicy budowali na całym świecie "elektrownie klasyczne". Byliśmy, w tej dziedzinie jednym ze światowych liderów. Tu mamy potencjał ludzki i produkcyjny. Modernizacja istniejących obiektów oraz nowe inwestycje w okresie ostatnich piętnastu lat podniosły o 10% sprawność elektrowni węglowych oraz bardzo znacznie obniżyły emisję zanieczyszczeń, spełniając z dużym zapasem wymagania z Kioto. W ciągu ostatniego ćwierćwiecza przyrost konsumpcji energii elektrycznej w naszym kraju wyniósł jedynie 11%. W przyszłości może on być szybszy (choć, przy zmniejszeniu energochłonności przemysłu i strat oraz marnotrawstwa energii, wprowadzeniu programu oszczędności itd., nie musi), ale po modernizacji i rozbudowie krajowej bazy elektrowni węglowych mógłby być z zapasem zaspokojony. Korzystne warunki do rozbudowy energetyki węglowej stwarzają złoża węgla w rejonie Gubina, Cybinki, Mostów i Legnicy, które umożliwią powstanie dwóch ośrodków górniczo-energetycznych dostarczających energię znacznie tańszą od tej z elektrowni jądrowych.

Wśród korzyści wynikających z utworzenia energetyki jądrowej wymienia się powstanie nowych miejsc pracy. Mówi się o ok. tysiącu stanowisk, w tym tzw. specjaliści wymieniają bary, restauracyjki i usługi - kpina, czy żart? Centrum węglowo-energetyczne to dziesiątki tys. miejsc pracy. W Niemczech, w klasycznej - nowej energetyce pracuje ponad ćwierć miliona osób.

"Gonimy ostatni wagon"

Zaniedbując rozbudowę i postęp w zakresie klasycznej i realnej energetyki termicznej, opartej na węglu czy gazie oraz rozwój odnawialnych źródeł energii bazujących na biomasie, wietrze, energii słonecznej czy geotermalnej, na rzecz beztrosko promowanej energetyki jądrowej, która najprawdopodobniej nigdy nie powstanie i jeśli obecne tempo przyrostu zapotrzebowania na energię elektryczną się utrzyma, za kilka lat kraj stanie w sytuacji impasu energetycznego, deficytu energii - czytaj powstrzymania rozwoju gospodarczego.

Węgla wystarczy nam na co najmniej 160 lat, gazu łupkowego - według prognoz - na 350, rozbudowujemy i rozwijamy odnawialne źródła energii (OZE), sieci elektroenergetyczne są niedostosowane i nie stać nas na konstrukcję i spełnianie wymogów eksploatacyjnych elektrowni atomowych. Trend światowy wskazuje na odchodzenie od energetyki jądrowej, rozbudowę systemów różnorodnych odnawialnych źródeł energii, poszukiwanie nowych rewolucyjnych technik wytwarzania energii. Czy w tych okolicznościach ma jakikolwiek sens angażowanie się w energetykę jądrową, która już w momencie wdrożenia będzie w okresie schyłkowym, ustępując miejsca klasycznym udoskonalonym i czystym technologiom klasycznym, rozwiniętym OZE i nowym, właśnie opracowywanym lub jeszcze nieprzewidzianym metodom? Postęp przyspiesza. Czy znowu mamy być zapóźnieni i bezskutecznie gonić ostatni wagon? Może lepiej robić swoje, a odpowiednim momencie wsiąść do pierwszego?

Nieracjonalne hasła pożytku, potrzeby, ba nieuchronności budowania polskiej energetyki jądrowej głoszone są przez tych, którzy z samego faktu planowania i przygotowywania odnoszą doraźne korzyści oraz przez naiwnych, zindoktrynowanych przez tych pierwszych. Ktoś robi sobie z nas atomowe jaja.

Internautka Karolina Michalczewska 

Drukuj i kolportuj ulotkę!



wtorek, 25 października 2011

Dyskusja na Gazeta.pl (http://forum.gazeta.pl/forum/w,72,129944780,,W_Gorach_Izerskich_ludzie_nie_chca_poszukiwaczy_.html?v=2)


Gazeta.pl   Forum   Regionalne   Dolnośląskie   Wrocław   Wrocław   W Górach Izerskich lud...
 

Komentarze do artykułu

W Górach Izerskich ludzie nie chcą poszukiwaczy uranu

Australijski inwestor zamierza szukać złóż uranu w okolicach Starej Kamienicy. Mieszkańcy protestują, bo boją się, że oznacza to jego wydobycie. Przy okazji chcą zwrócić uwagę na niezabezpieczone hałdy pouranowe, które są pozostałością po kopalniach z lat 50.
  • drzewko
  • W Górach Izerskich ludzie nie chcą poszukiwaczy...

    kklement 20.10.11, 15:47 Odpowiedz 
    Trochę histeryczna reakcja, w końcu chodzi tylko o nie szkodzące środowisku badania. Uran jest surowcem strategicznym, państwo powinno wiedzieć czy dysponuje jego zasobami i jak one są duże, zwłaszcza gdy mamy w perspektywie budowę elektrowni jądrowych. Sprawdzanie stanu konta nie oznacza że zaraz przepultamy te pieniądze w Magnolii, co nie ?

    --
    "And that government of the people, by the people, for the people, shall not perish from the earth"

    Abraham Lincoln, Gettysburg 19 XI 1863
    • Re: W Górach Izerskich ludzie nie chcą poszukiwacIP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl

      Gość: godek 20.10.11, 15:57 Odpowiedz 
      Jasne, gdyby pod twoim domem nagle zaczęto szukać uranu, na pewno byś skakał z radości...
      • Re: W Górach Izerskich ludzie nie chcą poszukiwacIP: *.wroclaw.mm.pl

        Gość: srgs 20.10.11, 16:12 Odpowiedz 
        bardzo sensowna odpowiedź wicewójta
      • Re: W Górach Izerskich ludzie nie chcą poszukiwac

        kklement 20.10.11, 16:41 Odpowiedz 
        Gdyby to była moja ziemia, a oni coś znaleźli, to pewnie że bym skakał :) Wprawdzie co w ziemi to ojczyzny, ale powierzchnia moja, więc cokolwiek by nie chcieli, to bezahlen, bezahlen :)

        --
        "And that government of the people, by the people, for the people, shall not perish from the earth"

        Abraham Lincoln, Gettysburg 19 XI 1863
      • Re: W Górach Izerskich ludzie nie chcą poszukiwacIP: *.internetia.net.pl

        Gość: WK 20.10.11, 18:39 Odpowiedz 
        Gdyby pod moim domem zaczęli szukać uranu to by oznaczało, że przypuszczalnie on tam jest i w takim razie mieszkam w strefie zwiększonego promieniowania. To nie wiercenia są groźne tylko nadmierna radiacja. Protesty ludzi, którzy mieszkają pół wieku obok radioaktywnej hałdy ale obawiają się wierceń są pozbawione sensu. Gdy wyniki wierceń będą pomyślne i inwestor zechce budować kopalnię, to zapłaci im za ziemię i wreszcie będą mieli za co się stamtąd wynieść by zamieszkać w zdrowszym miejscu. To jest szansa a nie dopust boży.
        • Re: W Górach Izerskich ludzie nie chcą poszukiwacIP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl

          Gość: matej 20.10.11, 19:04 Odpowiedz 
          A jeśli uranu tam nie ma? Ile to wykonano po wojnie sztolni poszukiwawczych uranu, z których później nic nie wydobyto albo wydobyto znikome ilości? Idąc tropem twojego myślenia, radioaktywne powinno być mieszkanie w Miedziance, Bolesławowie, Kowarach, Kletnie, Wojcieszycach, Okrzeszynie, Wojcieszowie i jeszcze w kilku innych miejscach na Dolnym Śląsku. A jak zdegradowano teren w Miedziance, pomimo, że uranu nie wydobyto tam wiele?

          Proponuję najpierw zorientować się w temacie, a dopiero potem zabierać głos.
          • Re: W Górach Izerskich ludzie nie chcą poszukiwacIP: *.internetia.net.pl

            Gość: WK 20.10.11, 23:19 Odpowiedz 
            No to najpierw zorientuj się w temacie, w szczególności w prawie górniczym obowiązującym dziś w Polsce i tym, które obowiązywało (?) podczas sowieckiej eksploatacji uranu po wojnie (czyli blisko 70 lat temu!). A potem zabieraj głos.
            Nie wiem czy i w jakim stopniu występuje zwiększona radiacja w miejscowościach, w których wydobywano rudę uranu. To mieszkańcy miejscowości, w których chcą prowadzić odwierty mówią, że u nich "chyba" jest wysoka bo jest dużo zachorowań na nowotwory. Czy to prawda? Nie wiem. Na ich miejscu postarałbym się to sprawdzić a gdyby się potwierdziło to bym się wyniósł, sprzedając swoją działkę, np. kopalni. Ale, oczywiście, można protestować, dalej siedzieć w zatrutym miejscu i narzekać na zły los.
            • Re: W Górach Izerskich ludzie nie chcą poszukiwacIP: *.opera-mini.net

              Gość: zdzisiek 21.10.11, 02:26 Odpowiedz 
              Gość portalu: WK napisał(a):

              > Nie wiem czy i w jakim stopniu występuje zwiększona radiacja w miejscowościach,
              > w których wydobywano rudę uranu. To mieszkańcy miejscowości, w których chcą pr
              > owadzić odwierty mówią, że u nich "chyba" jest wysoka bo jest dużo zachorowań n
              > a nowotwory. Czy to prawda? Nie wiem.

              Ale to ty, gościu, tu się wymądrzasz na forum, nie mieszkańcy. Więc najpierw się dowiedz, a dopiero później pisz. A o mieszkańców to się nie martw - przypuszczam, że dużo lepiej niż ty wiedzą, co robią. Powiem więcej - jakby ci pod domem budowali kopalnię uranu, to jestem pewien, że tak zapier...lałbyś po różnych urzędach, żeby wstrzymać tę inwestycję, że nie miałbyś nawet czasu zajrzeć na to forum.
        • Re: W Górach Izerskich ludzie nie chcą poszukiwacIP: *.wroclaw.mm.pl

          Gość: dfsdfsdf 20.10.11, 19:45 Odpowiedz 
          odwiert ma mieć 600 m, uranu nie będą szukać pod kapustą w ogródku, gdzie pewnie by było duże promieniowanie
        • Re: W Górach Izerskich ludzie nie chcą poszukiwac

          zetkaf 20.10.11, 21:38 Odpowiedz 
          Gość portalu: WK napisał(a):

          > Gdyby pod moim domem zaczęli szukać uranu to by oznaczało, że przypuszczalnie o
          > n tam jest
          No właśnie, POD domem. Oddzielony od ciebie grubą warstwą skał pochłaniającą promieniowanie. Pod sztolniami kowarskimi zapewne wciąż znajduje się uran, a jednak ciągły monitoring wskazuje, że promieniowanie jest niższe niż tła kosmicznego.
          Problem, gdy zaczną to wydobywać - czy nie dojdzie do jakichś zanieczyszczeń powietrza, no i sama ruda wyciągnięta na wózku też będzie promieniować...



          --

          Wrocław - Polska Mekka Fantastyki


          Idzie się!!!
          • Re: W Górach Izerskich ludzie nie chcą poszukiwacIP: *.internetia.net.pl

            Gość: WK 20.10.11, 23:04 Odpowiedz 
            Gdy zaczną rudę wydobywać, to - w przeciwieństwie do sowieckiego wydobycia z lat powojennych, które właśnie pozostawiło te hałdy - jej eksploatacja będzie poddana ścisłej kontroli zarówno państwowej jak i społecznej. Zrównywanie standardów górnictwa współczesnego ze standardami górnictwa sprzed blisko 70 lat (w dodatku sowieckiego, prowadzonego w trybie gospodarki wojennej, poza kontrolą państwa polskiego) pokazuje tylko skalę niewiedzy wypowiadających się na ten temat.
            • Re: W Górach Izerskich ludzie nie chcą poszukiwacIP: *.opera-mini.net

              Gość: zdzisiek 21.10.11, 02:31 Odpowiedz 
              Ale to przecież ty gościu pisałeś post wyżej, że nic nie wiesz. Więc sam sobie dopowiedz, kto tu jest ignorantem. Wymądrzaj się, wymądrzaj o tych różnych standardach górnictwa - jak ci pod domem wybudują kopalnię, to od razu zapomnisz języka w gębie. Ciekawe, co byś mówił, gdyby twoje dzieci mieszkały 2 kroki od kopalni uranu. Więc przestań pierd...lić, tylko trochę pomyśl swoją kapustą, to naprawdę nie boli.
              • Re: W Górach Izerskich ludzie nie chcą poszukiwacIP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl

                Gość: taka prawda 21.10.11, 11:21 Odpowiedz 

                W tym wątku jesteś zdziśkiem, w innych heniem, aronem, miejscowym, turystą, przewodnikiem sudeckim etc. etc. Twoich nicków trollu zliczyć już nie sposób, podobnie jak bzdur, które wypisujesz na forum o Sudetach. Cienki jesteś koleś w uszach, a ujadasz jakby ci jaja podwędzali.
              • Zdzisiek hamuj!

                pirks0 22.10.11, 08:30 Odpowiedz 
                Zdzisiek, to miło, że chcesz dołączyć do dyskusji na forum w sprawach poruszających opinię publiczna. Szkoda tylko, że ci mamusia nie powiedziała nic o dobrym wychowaniu i doborze słownictwa. Innymi słowy - cham z ciebie wyłazi. Zamiast argumentować 0 obrażasz. Wstyd, Zdziśku, wstyd. Ani szkoły, ani wychowania. To może jednak rozmawiaj z kolegami pod budką z piwem i wycofaj się z wymiany poglądów na forum? Bo WK argumentuje, a ty się niegrzecznie awanturujesz.
                • Re: Zdzisiek hamuj!IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl

                  Gość: kilof 22.10.11, 23:19 Odpowiedz 
                  Odczep się od Zdzicha, OK? Popatrz lepiej na swoje żałosne wypociny - napisałeś coś sensownego? Mamusia się szlajała z alfonsami zamiast walić linijką po łapkach swojego bękarta pirksa0? No i OK, tylko dlaczego forum "Wrocław" ma cierpieć przez takiego łazegę???
                  • Re: Zdzisiek hamuj!

                    wersal-55 23.10.11, 13:09 Odpowiedz 
                    To prawda,kilof to kilof.Wiele postow jest na temat,pytam po co ci ludzie mieszkaja na tych terenach.Jest wiadome ,ze URAN tam jest,badania geologiczne oraz satelitarne to potwierdzaja.Nikt was tam nie prosil na ziemie zachodnie,ziemie sprzedacie za piwo,moze dwa,bo tyle jestescie z ziemia warci.Forum cierpi,kim ty jestes ,prawda polski LAZEGA,FORUM TO FORUM BRESLAU.Brak kultury,to jest znane w Europie,Polak to tylko Polak.Odpowiedz tylko merytoryczna.
                  • Re: Zdzisiek hamuj!

                    wersal-55 23.10.11, 13:09 Odpowiedz 
                    To prawda,kilof to kilof.Wiele postow jest na temat,pytam po co ci ludzie mieszkaja na tych terenach.Jest wiadome ,ze URAN tam jest,badania geologiczne oraz satelitarne to potwierdzaja.Nikt was tam nie prosil na ziemie zachodnie,ziemie sprzedacie za piwo,moze dwa,bo tyle jestescie z ziemia warci.Forum cierpi,kim ty jestes ,prawda polski LAZEGA,FORUM TO FORUM BRESLAU.Brak kultury,to jest znane w Europie,Polak to tylko Polak.Odpowiedz tylko merytoryczna.
                  • Re: Zdzisiek hamuj!

                    wersal-55 23.10.11, 13:55 Odpowiedz 
                    Tak to prawda,kilof to kilof w Polskim wydaniu.Nie cierpi forum WROCLAW (BRESLAU),brak kultury,to takie Polskie.
                    • wersal-55, hamuj!IP: *.opera-mini.net

                      Gość: Andrzej 23.10.11, 22:15 Odpowiedz 
                      Więcej razy się nie dało napisać? O poprawnej pisowni nie wspomnę - od razu widać, że skończyłeś jakiś OHaP. Skoroś taki mądry, to sprzedaj chałupę, a my urządzimy na jej miejscu żwirownię. Jestem pewien, że razem ze swoją norą nie jesteś wart nawet jednego kiepskiego piwa.

                      Więc sam widzisz, że swoją obecnością zaśmiecasz grunt.
                      • Re: przewodnik sudecki, hamuj!IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl

                        Gość: taka prawda 24.10.11, 06:44 Odpowiedz 
                        Andrzej? Ile sobie jeszcze nicków trollu wymyślisz?
                        • Troll "czechofil" znowu nadajeIP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl

                          Gość: WT 24.10.11, 11:15 Odpowiedz 
                          Nie widzę tu żadnego przewodnika sudeckiego. Za to widzę czechofila, który kiedyś posprzeczał się z nim i teraz w co drugim internaucie widzi go. Czechofil, to ty się podszywasz pod różne nicki (teraz "taka prawda"), wypisując swoje chore majaki! Każdy stały czytelnik od dawna już cię poznaje po stylu postów, zawziętości i monotematyczności. Idź się wreszcie leczyć, chłopie, do jakiegoś dobrego psychiatry, bo widzę, że rady dawane przez forumowiczów (zresztą na twoją własną prośbę) niewiele dają. A z tobą coraz gorzej...
                          • Re: sam jesteś czechofilIP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl

                            Gość: taka prawda 24.10.11, 13:10 Odpowiedz 

                            Ty jesteś kolego bardziej debilny niż myślałem. Nie cierpię pedalarzy, bo śmierdzą i organizują terroryzujące kierowców masy krytyczne. W tym kontekście porównywanie mnie z czesiem pedalarzem jest tak niedorzeczne, że śmiać mi sie chce. Aha i jeszcze jedno. Jak się pode mnie podszywasz, to rób to na drugi raz bardziej umiejętnie.
                            • czechofil-cepoświrIP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl

                              Gość: WT 24.10.11, 13:13 Odpowiedz 
                              Ech, czechofil (przepraszam, cepoświr) i jego spiskowe teorie... Psychiatra nie pomógł?
            • Re: W Górach Izerskich ludzie nie chcą poszukiwac

              zetkaf 21.10.11, 22:38 Odpowiedz 
              > Gdy zaczną rudę wydobywać, to - w przeciwieństwie do sowieckiego wydobycia z la
              > t powojennych, które właśnie pozostawiło te hałdy - jej eksploatacja będzie pod
              > dana ścisłej kontroli zarówno państwowej jak i społecznej.
              Co nie znaczy, że nie będzie radiacji. Pomijając katastrofę, to i tak nie zapewnisz chyba 100% hermetyzacji? A jeśli nawet ucieknie pół procenta, to skutek będzie gorszy niż daje uran zakopany głęboko pod skałą.
              Nie jestem specem od wydobycia uranu, zapewne tamtejsi mieszkańcy też nie, i być może nawet masz rację, że nie będzie totalnie żadnego skażenia - ale postaw się w sytuacji mieszkańców, z którymi jeśli ktoś rozmawiał, to co najwyżej wciskał mało wiarygodne brednie, że przecież my wcale nie chcemy wydobywać uranu, ot, zaznaczymy sobie na mapkach i będziemy z siebie dumni...



              --

              Wrocław - Polska Mekka Fantastyki


              Idzie się!!!
              • Re: W Górach Izerskich ludzie nie chcą poszukiwacIP: *.internetia.net.pl

                Gość: WK 23.10.11, 01:05 Odpowiedz 
                Oczywiście, że prace eksploracyjne wykonuje się w celu znalezienia złoża nadającego się do eksploatacji. Ewentualna eksploatacja górnicza jest dla regionu szansą a nie zagrożeniem. Przedgórze sudeckie potrzebuje inwestycji, nowych miejsc pracy, perspektyw rozwoju. Rolnictwo praktycznie upadło, turystycznie to jednak nie Karkonosze i o tłumy gości raczej trudno, ożywiający dawniej sudeckie miejscowości drobny przemysł też już nie istnieje. Zagospodarowanie górnicze (obecne na tych terenach od średniowiecza) nie jest najgorszą perspektywą - na pewno lepszą niż tkwienie w dzisiejszym marazmie. Prosperująca kopalnia to zatrudnienie i podatki dla gminy.
                Ludzie mają prawo się bać nieznanego, toteż obowiązkiem samorządu jest zapewnienie im wszechstronnych informacji na temat wierceń, możliwości budowy kopalni i planów zagospodarowania uwzględniających możliwe nowoczesne górnictwo rud uranu, nie mające nic wspólnego z rabunkową, sowiecką eksploatacją powojenną.
                • Re: W Górach Izerskich ludzie nie chcą poszukiwac

                  zetkaf 23.10.11, 06:45 Odpowiedz 
                  > ejscowości drobny przemysł też już nie istnieje. Zagospodarowanie górnicze (obe
                  > cne na tych terenach od średniowiecza) nie jest najgorszą perspektywą
                  no cóż, ta kwestia jest akurat mocno kontrowersyjna. Choć typowe skojarzenia z "czarnym powietrzem" akurat jest tu nie na miejscu (bo przecież nie o węgiel chodzi), to już zniszczenie krajobrazu czy zapadnięcia się ziemi wydają mi się jak najbardziej na miejscu. Pewnie to stare metody kopalniane, jednak... jednak ludzie nie są specjalistami od kopalni, i też mają prawo kojarzyć na podstawie tego, co widzą gdzie indziej.
                  A co do alternatywnych miejsc pracy - lekki przemysł może powstać wszędzie, także w Górach Izerskich. Więc może lepiej niech urzędnicy poszukają czegoś innego?
                  PS. W ogóle tematyka wydobycia uranu to dosyć skomplikowana sprawa. Bo "gdzieś go trzeba wydobywać", więc ktoś musi być narażony na promieniowanie, gdzieś kopalnia musi powstać, itp. Widzę, że coś się na tym znasz - więc może opowiedz, jak wygląda takie wydobycie na zachodzie (na ile praca wykonywana jest ręcznie, środki ochronne, jak wygląda transport urobku, jak wygląda transport właściwego towaru). Tylko jak będziesz opisywał, to pisz tak, żeby zrozumiał to ktoś, kto o klasycznym górnictwie ma śladowe pojęcie, tyle, co z kilku wycieczek po mniejszych kopalniach...

                  - na pewn
                  > o lepszą niż tkwienie w dzisiejszym marazmie. Prosperująca kopalnia to zatrudni
                  > enie i podatki dla gminy.
                  > Ludzie mają prawo się bać nieznanego, toteż obowiązkiem samorządu jest zapewnie
                  > nie im wszechstronnych informacji na temat wierceń, możliwości budowy kopalni i
                  > planów zagospodarowania uwzględniających możliwe nowoczesne górnictwo rud uran
                  > u, nie mające nic wspólnego z rabunkową, sowiecką eksploatacją powojenną.


                  --

                  www.polnocnolubuskie.blogspot.com

                  Wędrówki po północnej części woj. lubuskiego
                  Bo nawet największa podróz zaczyna się od pierwszego kroku...
                  • Re: W Górach Izerskich ludzie nie chcą poszukiwacIP: *.internetia.net.pl

                    Gość: WK 24.10.11, 00:58 Odpowiedz 
                    Tak się szczęśliwie złożyło, że rudy uranu są eksploatowane na dużą skalę w krajach demokratycznych (czytaj: posiadających silną opinię publiczną), dzięki czemu przez lata zidentyfikowano źródła radiacji spowodowanej przez górnictwo, metody jej przenoszenia i sposoby neutralizacji. Na tej podstawie wypracowano i wdrożono odpowiednie procedury bezpieczeństwa a prace eksploracyjne oraz eksploatacja muszą się odbywać pod kontrolą właściwej agencji atomistyki (w polskim prawie geologicznym i górniczym wymienia się Państwową Agencję Atomistyki).
                    W Australii, znaczącym producencie uranu (ok.20% wydobycia światowego), w ciągu ostatnich 50 lat blisko 3 krotnie zmniejszono dozwoloną roczną dawkę promieniowania (do 20 milisiwertów) a regularne pomiary wykazują, że pracownicy otrzymują dawki tylko rzędu 2-3 milisiwertów na rok. Przywiązuje się wielką wagę do rozpowszechniania wiedzy o bezpiecznym górnictwie uranowym, m.in. przez biuletyny "Best Practice". Ochronę otoczenia zapewnia się m.in. przez zwalczanie pylenia, zamknięty obieg wody w zakładzie wzbogacania, mycie pojazdów opuszczających zakład górniczy. Transport rudy w zamkniętych pojemnikach jest również obwarowany przepisami bezpieczeństwa. Personel jest wyposażany w maski lub pochłaniacze pyłów, jest zobowiązany do przebierania się przed opuszczeniem kopalni, częstego mycia się. Pomiary radiacji wykonywane w otoczeniu kopalń nie wykazują promieniowania zwiększonego w stosunku do tła. Wydobyciem uranu zajmują się największe koncerny górnicze, m.in. Rio Tinto (kopalnie odkrywkowe) oraz BHP Billiton (właściciel kopalni podziemnej Olimpic Dam). Z tego co opisują wynika, że stosowane te same technologie urabiania i transportu urobku, co w innych kopalniach rud metali plus procedury odkażania (częstego mycia) maszyn. Ostatnio poinformowano, że kopalnia Olimpic Dam pomyślnie przeszła audyt wpływu oddziaływania na środowisko (w związku z planowanym zwiększeniem wydobycia).
                    Jednym słowem: jest od kogo brać nowoczesną, sprawdzoną przez kilkadziesiąt lat eksploatacji, technologię WRAZ z przepisami bezpieczeństwa. W Europie zresztą uran wydobywa się m.in. w Szwajcarii, będącej mekką dla turystów.
                    BTW, jest wiele przesądów dotyczących radiacji, np. dotyczących radonu. W USA wielkim kosztem pomierzono praktycznie cały kraj i wykonano mapy naturalnej radiacji. W rejonach zwiększonej emisji radonu wprowadzono nawet specjalne zalecenia dotyczące ekranowania piwnic budynków. Tymczasem bodaj w 2008r ukazała się w Nature praca będąca analizą statystyczną zależności emisji radonu i częstości występowania chorób nowotworowych na terenie USA. Stwierdzono, ze jest korelacja tych dwóch zmiennych, tyle że ujemna: obszary o zwiększonej emisji radonu charakteryzują się mniejszą częstością występowania nowotworów. Najwyraźniej natura jest dostosowana do radiacji i człowiek musi tylko pilnować by sztucznie nie wywoływać większej niż ta występująca w naturze.
                    • Re: W Górach Izerskich ludzie nie chcą poszukiwac

                      platfusy.do.paki 24.10.11, 17:17 Odpowiedz 
                      Tu jest ciekawy watek:
                      www.skyscrapercity.com/showthread.php?t=861928

                      "Zasoby i wydobycie uranu w Polsce"
                    • Re: W Górach Izerskich ludzie nie chcą poszukiwac

                      zetkaf 24.10.11, 22:46 Odpowiedz 
                      > BTW, jest wiele przesądów dotyczących radiacji, np. dotyczących radonu.
                      Jeszcze jakbym mógł prosić o rozwinięcie tego wątku. Właśnie w trakcie wizyt w Kowarach się zdziwiłem, że podobno radon to niby takie samo promieniowanie jak z bomby jądrowej, tylko pozytywne dla zdrowia.
                      Tylko ew. na priva, bo to chyba nie temat na to forum ;)

                      > jest dostosowana do radiacji i człowiek musi tylko pilnować by sztucznie nie w
                      > ywoływać większej niż ta występująca w naturze.
                      No tylko, że już nawet zbudowanie budynku, nawet ze zwykłych materiałów a nie z odpadów przemysłowych, zwiększa podobno promieniowanie ponad normy występujące w naturze ;) To oczywiście jeszcze nie są promieniowania porównywalne z promieniowaniem uranu, ale podobno zdecydowanie wyższe niż promieniowanie tła na obszarach niezaludnionych.
                      PS. a jak wyglądają statystyki śmiertelności pracowników kopalni uranu w stosunku do innych? Oczywiście nie mówię o wypadkach, to już inna para kaloszy, choć zapewne i na to zwracają uwagę wielkie korporacje.

                      --

                      Fantastyczny przewodnik po Wrocławiu


                      Idzie się!!!
    • Re: W Górach Izerskich ludzie nie chcą poszukiwac

      zetkaf 20.10.11, 21:40 Odpowiedz 
      > Trochę histeryczna reakcja, w końcu chodzi tylko o nie szkodzące środowisku bad
      > ania.
      I co, uważasz, że skończy się na tym, że sobie zaznaczą na mapce i będą się puszyć: Patrzcie, mamy! ?
      Coś mi się wydaje, że raczej nie wydają kasy nie przewidując żadnego zysku ...

      --

      Ziemiański, Szmidt - kto jeszcze pisał o Wrocławiu?


      Przez Dolny Śląsk na piechotę
    • No to się w GW obudziliIP: *.static.tvk.wroc.pl

      Gość: czester 20.10.11, 23:29 Odpowiedz 
      O tej koncesji dla Australijczyków było wiadomo od przynajmniej 3 lat.
      Dostali ją na praktycznie cały obszar naszych Sudetów i w zamierzeniach od samego początku mieli szukać uranu.